Zwickau


Po zapoznaniu się z naszym miejscem zamieszkania oraz miejscem pracy nadszedł czas na pierwszą wycieczkę. W czwartek około godziny 8 rano wyruszyliśmy na zwiedzanie Zwickau. Pierwszym punktem postoju był dom najsłynniejszego mieszkańca Zwickau Roberta Schumana. Został on zrekonstruowany w 1956 roku, a następnie oddany do zwiedzania.Pod jego pomnikiem zrobiliśmy obowiązkowe zdjęcie. Po poznaniu najsłynniejszej osoby z Zwickau nadszedł czas na trochę kultury. Trafiliśmy do Gewandhaus, czyli teatru. Gewandhausw Zwickau może pomieścić łącznie 400 widzów. Około godziny 10 wybraliśmy się do Pałacu Osterstein. Jest on najdawniejszym pałacem miejskim miasta Zwickau. W XVIII w. pałac został przebudowany na więzienie o podwyższonym rygorze, które funkcjonowało z przerwami do końca II wojny światowej. W później dobudowanym budynku przy Dr. Friedrichs-Ring funkcjonował zakład pralniczy. W arsenale mieściło się także archiwum, a różne przedsiębiorstwa wykorzystywały go jako magazyn.

Od lat 80 XX wieku zamek zaczął niszczeć w oczach. Po tak długim spacerze nadszedł czas na odpoczynek. Wybraliśmy sie do pięknej kawiarni o nazwie ALEX. Każdy z nas zamówił sobie coś dla siebie. Jedni cos do jedzenia, na przykład gofry a inni coś do picia na przykładmałe, mocne i drogie espreso. Po godzinnym odpoczynku wybraliśmy się ogladać katedre pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Jest jednym z najcenniejszych zabytków Zwickau. Wewnątrz świątyni obejrzeć możemy kilka ołtarzy oraz obrazów znanego niemieckiego malarza Michaela Wohlgemutha, a także będącą najważniejszym dziełem słynnego rzeźbiarza Petera Breuera drewnianą pietę. Nareszcie nadszedł czas na najważniejszy budynek każdego miasta, czyli ratusz. Pełni on także podobną rolę jak polski urząd stanu cywilnego. O godzinie 14 zakończyliśmy zwiedzanie Zwickau i wróciliśmy zmęczeni do akademika.

Program Leonardo da Vinci jest częścią
programu edukacyjnego Unii Europejskiej
"Uczenie się przez całe życie"
(Lifelong Learning Programme).

Copyright© 2014, All right reserved.

Coded by Emilian Ścibisz

DO GÓRY